Drzeworyty zdobiące traktat Albumasara O wielkich koniunkcjach, przestawiające znaki zodiaku, stanowią wyjątkowy spójny cykl ikonograficzny, w którym zakodowana została wiedza astrologiczna oraz wątki filozoficzne
W kwietniowym i majowym wydaniu Nieznanego Świata omówiłem ikonografię planet we Flores astrologie, czyli w Kwiatkach astrologii Albumasara, dzieła opublikowanego w 1488 r. przez Erharda Ratdolta. Teraz poddamy analizie ikonografię zodiakalną, uzupełniającą wyobrażenia planet. W tej samej księdze Ratdolt zawarł także inny traktat arabskiego uczonego: De magnis coniunctionibus – O wielkich koniunkcjach, w szczególności o cyklicznych złączeniach Saturna z Jowiszem, które regulują zmiany kulturowe oraz decydują o przełomowych wydarzeniach politycznych narodów i świata. Podobnie jak inkunabuł Flores, również ten zdobiony jest obrazami planet oraz znaków zodiaku. Ikonografia zodiakalna wydaje się być w tym traktacie bogatsza, pełniejsza, bardziej komunikatywna i sugestywna, a do tego jest integralną częścią programu wizualnego całego dzieła, nie tylko elementem dekoracyjnym.
Planety mówią, znaki milczą
O ile planety reprezentują zasadę sprawczą (causae), o tyle znaki zodiaku odnoszą się do miejsca działania (loci), albowiem planety „działają”, a znaki „przyjmują” lub zarysowują sposób, w jaki te pierwsze mogą się manifestować. Znaki stanowią figury topologiczne, stałe i stabilne struktury Kosmosu, nie personifikują woli, ruchu ani siły. Ich ikonografia w tym inkunabule trzyma się tradycji i kanonu rozpoznawalnego od starożytności. Symbole Barana, Lwa czy Skorpiona nie są reinterpretowane czy przekształcane, cechuje je czytelność, są bowiem cielesne, zwierzęce, mają związek z naturą, cyklami przyrody i pór roku.
Planety obrazują złożoną dynamikę, mogą reprezentować siły dobra lub zła, działać pobudzająco lub łagodząco. Tymczasem zodiak jest statyczny, powtarzalny, cykliczny, niezmienny. Przedstawia on czas kosmiczny, a nie wydarzeniowy. Planety będące czynnikami aktywnymi (agens), nie mogą funkcjonować w oderwaniu od znaków, które jako struktura pasywna (locus, dominium) są dla nich sceną wydarzeń.
Zodiak zdobiący De magnis coniunctionibus Albumasara jest maksymalnie uproszczony, podporządkowany rozpoznawalności znaku, a ewentualna opowieść jest zredukowana do najważniejszych wątków. Można powiedzieć, że to zodiak astrologów, a nie obrazy poetyckie.
Utrwalanie tradycji
Pochodzenie tych wizerunków jest złożone. Jednym źródłem jest tradycja antyczna, która postrzegała znaki jako figurae caelestes, odwzorowanie nieba, bez nawiązywania do rozbudowanej mitologii. Drugim – tradycja arabsko-łacińska, traktująca znaki jako sektory ekliptyki, a zarazem nośniki jakości (np. gorący, zimny, suchy, wilgotny). Dlatego wizerunki zodiakalne, w odróżnieniu od wyobrażeń planet, nie są antropomorficzne, zachowują zoomorficzną lub hybrydalną formę, są jak zamknięte, statyczne, milczące figury. Trzecim źródłem jest tradycja rękopiśmienna średniowiecza (XII-XIV w.), której schematy zodiakalne zostały utrwalone w edycji Ratdolta.
Typową cechą prezentowanych tu drzeworytów jest frontalność, względnie profil, brak tła i elementów krajobrazu, wyrazisty kontur i niemal emblematyczny charakter przypominający nieco znaki typograficzne, glify, względnie znaki indeksowe. Wydaje się to jednak czymś zamierzonym, a nie przejawem ubóstwa formy.
Dalsza treść jest płatna
Czytaj bez ograniczeń
Odblokuj treści(najczęściej zadawane pytania). Jeśli dokonałeś już doładowania, kliknij w przycisk „Wykup dostęp” i potwierdź odblokowanie artykułu.




