Wśród ostatnich hipotez dotyczących 3I/ATLAS – obiektu, który prof. Avi Loeb uważa za potencjalny statek Obcych – pojawia się sugestia, że ekspedycja ta może być skierowana na największą planetę Układu Słonecznego – Jowisza
Odkryta w lipcu 2025 r. kometa pozasłoneczna stała się jedną z największych astronomicznych sensacji XXI w. A przynajmniej nią była, dokąd nie osiągnęła peryhelium, bo potem pisze się o niej i mówi już nieco mniej. 3I/ATLAS stała się źródłem dysput i kontrowersji, kiedy amerykańsko-izraelski astrofizyk Avi Loeb ogłosił, że być może mamy do czynienia z obiektem sztucznym. Choć wpierw tezę prezentował jako eksperyment myślowy, z czasem dodawał do niej kolejne argumenty i zaobserwowane anomalie, sugerujące jakoby, że nie jest to naturalne ciało niebieskie. Czy można to uznać za akt naukowej odwagi, za który Loeb znalazł się na cenzurowanym, stając się obiektem krytyki ze strony kolegów po fachu, czy raczej za szukanie rozgłosu? Obiektywnie rzecz biorąc, naukowiec wielokrotnie zmieniał zdanie, przedstawiał coraz to nowe spekulacje. Media, głównie internetowe, podłapały temat: co może klikać się lepiej niż pogłoski o zbliżającym się do nas blisko 50-kilometrowym statku Obcych? Właśnie na tyle oceniano rozmiary komety, co okazało się znacznie zawyżone.
Jesienią 2025 r. 3I/ATLAS stanowił jedną z najgorętszych internetowych sensacji, tym bardziej że środowisko astronomiczne nie paliło się do rozstrzygania kontrowersji . YouTube i TikTok zalewały filmy prezentujące najdziwniejsze teorie. Niektóre z nich okazały się mistyfikacjami stworzonymi przez AI, wykorzystującymi wizerunki znanych popularyzatorów nauki (jak Michio Kaku), byle tylko zapewnić twórcom wyświetlenia i dochody. W pewnym momencie zamieszanie informacyjne w tej sprawie było tak ogromne, że w zasadzie każda hipoteza w sprawie komety wydawała się dobra, łącznie z tą o jej sztucznym pochodzeniu. Wszystko miało się rozstrzygnąć pod koniec października: obiekt osiągnąć powinien wtedy peryhelium, czyli minąć w najbliższej odległości Słońce. Loeb sugerował, iż może on wypuścić wówczas mini-sondy, a nawet zatrzymać się, by dokonać eksploracji, a kto wie, czy nie inwazji na Ziemię. Jeżeli jednak 3I/ATLAS poleciałby dalej, a ogrzewając się, zaczął topnieć i wyrzucać z siebie strumienie materii, okazałoby się, że jest ciałem naturalnym. Przy czym astronomowie podkreślali, że choć to kometa, to pochodzi ona z innego układu gwiezdnego – uformowała się w zupełnie innym otoczeniu, a lecąc przez Kosmos była poddawana ekstremalnym oddziaływaniom. Przykładowo, jeden z modeli zakładał, że ATLAS, zanim przybył w okolice Ziemi, minął kilkanaście układów gwiezdnych. Załóżmy, że przynajmniej w kilku sytuacjach był poddawany oddziaływaniu wysokich temperatur, po czym znowu zamarzał. Mogło to sprawić, że jego właściwości fizyczne są dalece odmienne od znanych nam komet, jakie narodziły się w naszym układzie gwiezdnym i poruszają się w jego obrębie. Innymi słowy 3I/ATLAS może być cudzoziemcem wśród gwiazd z ogonem.
Pompowanie balonika
Przez wiele tygodni, w odstępach kilku dni, serwowano nowe rewelacje o obiekcie, a terminy takie, jak antyogon, polaryzacja negatywna czy przyspieszenie niegrawitacyjne były powtarzane do znudzenia zarówno przez specjalistów, jak i tych, którzy dla potrzeb Internetu stali się nagle ekspertami od komet pozasłonecznych. Dodatkowo pamiętajmy, że sprawa się jeszcze nie skończyła i – znając kreatywność Loeba – może przynieść kolejne nagłe zwroty akcji.





