
W czasie obecnych wielkich przemian zmieni się niemal cała kultura, nie wyłączając kwestii religijnych i duchowych, jako że mocno wpływają one na zdolność do akceptowania nowych dróg i możliwość porzucenia blokad myślenia typowych dla odchodzącego świata. Pojawią się zupełnie nowe wzorce, ale wiele rzeczy szokujących ludzi okaże się czymś, co w gruncie rzeczy było znane od dawna, lecz nie było rozumiane. Niniejszy artykuł poświęcony jest właśnie takiej sprawie
Gdyby przypadkowe osoby zapytać o to, co (kto) było głównym bóstwem w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, jestem przekonany, że co najmniej 99% odpowiedziałoby, że Jahwe lub Jezus. Uważam, że tak jednak nie było. Pamiętajmy, że świątynią najwyższej rangi w Cesarstwie Wschodniorzymskim, gdzie chrześcijaństwo stawało się dopuszczalną religią (w roku 313 cesarz wydał edykt mediolański, proklamując swobodę religijną), była bazylika Świętej Sofii (Hagia Sophia). Współcześnie zakorzeniony jest pogląd, iż chodziło o pewną abstrakcyjną ideę, coś w rodzaju aspektu Boga lub Chrystusa, tyle że według mnie wtedy widziano to zupełnie inaczej. Jest to analogiczne do mitu, iż poganin cesarz Konstantyn był chrześcijaninem, który Kościół wspiera twierdzeniem, że na łożu śmierci przyjął chrzest. Nie ma on jednak oparcia w żadnych konkretach z owego czasu. Dorobiono ten fakt później.
Nieco ponad dwa lata temu na łamach prasy pojawiły się doniesienia o odkryciu pewnych ruin we włoskiej miejscowości Spello. Okazało się, że cesarz Konstantyn kazał tam wznieść świątynię swoich przodków, do których mieszkańcy mieli się modlić: Reskrypt odkryty w XVIII w. pozwalał mieszkańcom Spello obchodzić święto w swoim rodzinnym mieście, zamiast podróżować daleko na inne święto. Jednak postawiono warunek – musieli oni wznieść świątynię ku czci boskich przodków Konstantyna, rodziny Flawiuszów i oddać im cześć*.
Na podobnej zasadzie kazał sprowadzić wielki posąg bogini Sofii. Jeśli więc wiadomo, że była ona boginią, to jaką? Kim naprawdę jest główna postać wczesnego chrześcijaństwa?
Opiszę to z konieczności skrótowo. Okazuje się, że nie chodzi o przeniesienie kultu greckiej Sophii, tylko zupełnie innej postaci – z wierzeń żydowskich. Nosiła ona tam imię Hokhmah, co po prostu znaczy mądrość, więc zmiana imienia na Sophia to jedynie tłumaczenie. Był to kult niezwykle archaiczny, zaczerpnięty z Sumeru i już tam reprezentował bardzo starą warstwę wierzeń. W Sumerze czczoną boginię Siduri, będącą strażniczką Drzewa Życia oraz Drzewa Mądrości w rajskim ogrodzie.
Szybko jednak nastąpiło rozdzielenie obu powyższych motywów i w wierzeniach żydowskich czcią otaczano Drzewo Mądrości zupełnie oddzielone już od motywu źródła wiecznego życia, przy czym owo drzewo zyskało wymiar antropomorficzny – jako możliwa manifestacja bogini. Była nią w istocie neolityczna (lub wręcz paleolityczna) Wielka Matka – uniwersalna dla całego globu pierwotna bogini płodności.
Sofia czczona za Konstantyna jest więc kolejnym wcieleniem tego prastarego bóstwa. Ma to znaczenie między innymi dlatego, że wraz z jej kultem przyswojono pewne atrybuty tej pierwotnej postaci, które odcisnęły na chrześcijaństwie całkiem konkretne piętno. Jednym z nich było chociażby ścisłe powiązanie Hokhmah/Sofii z aniołami – w tym sensie, że ona je tworzyła i w tej wersji, w odróżnieniu od dzisiejszej teologii, aniołowie byli nie tylko pośrednikami Boga, ale posiadali też pewną moc sprawczą. Przede wszystkim aktywnie wpływali na zbawienie wiernych.
Na pierwszy rzut oka brzmi to niewinnie, tyle że na bazie tej właśnie teologii (wcześniej przypisywanej Pseudo-Dionizemu Areopagicie, który jednak żył dużo później) oparto religijny rytuał kastrowania chłopców. Dzięki temu nabywali oni mocy aniołów, niesienia zbawienia i chwały (poprzez głos wkomponowany do liturgii). Zatem to właśnie na podstawie kultu Wielkiej Matki uczyniono z chrześcijaństwa kolejny kult kastracyjny, analogiczny do panującego wcześniej w świątyniach Inanny, Kybele, Atargatis i niezliczonych innych kontynuatorek tego samego dziedzictwa.
Jest to odkryciem o konsekwencjach, które jeszcze nie sposób przewidzieć, ale ujawnienie tej prawdy może zatrząść posadami owej religii, bo kastracje w celach religijnych realizowano masowo prawie przez całe istnienie Kościoła. Zaczęły się one od świątyni Sofii w Konstantynopolu, mającej osobliwy kształt właśnie ze względu na związek akustyki z kultem.
* Karol Kubak, Monumentalne odkrycie we Włoszech. Wywróci do góry nogami myślenie ludzi. 7 stycznia 2024 r. https://geekweek.interia.pl/historia/news-monumentalne-odkrycie-we-wloszech-wywroci-do-gory-nogami-mys,nId,7253176
Poglądy autora nie są poglądami Redakcji.





