W NŚ 3/2024 w artykule Tajemnica Zwierciadeł Kozyriewa przedstawiliśmy postać Grzegorza Walerzaka, który, wzorując się na słynnych zwierciadłach Kozyriewa, samodzielnie skonstruował własne lustra i postawił w przydomowym ogrodzie w Kątach Wrocławskich. Teraz spotykamy go znowu, ale tym razem nie tylko jako wynalazcę, konstruktora i rzemieślnika, lecz jako artystę, który na arkuszach miedzianej blachy wyczarowuje niezwykłe, kolorowe obrazy niosące ponadczasowe przesłania. Jego różdżki to dłuto i palnik
Tak naprawdę to nie czary, a ciężka praca, bo blachy miedziane sporo ważą. Na szczęście Grzegorz to postawny mężczyzna. Technicznie jego proces twórczy wygląda mniej więcej tak: najpierw przycina blachy do pożądanych kształtów i wielkości, następnie umieszcza na nich szkic, zazwyczaj stanowiący inspirację, który w dalszym procesie, już na etapie wykuwania, przeobraża się wedle wewnętrznego prowadzenia. Na koniec całość maluje ogniem, czasami ozdabia jeszcze kryształami i różnymi kamieniami, jak np. kwarcem różowym, ametystem, koralem… Niektóre prace ważą kilkadziesiąt kilogramów, a do ich postawienia nawet on potrzebuje pomocy.
Miłość Wszechbytu
Gdy zapytałam, trochę przewrotnie, bo przecież znałam odpowiedź, skąd mu się to bierze, powiedział: – Jak to skąd? Od mojego Przyjaciela Boga! I zacytował fragment ze słynnej książki Neale’a Walsha Rozmowy z Bogiem, z którego dowiadujemy się, że Stwórca mówi do nas wszystkich nieustannie, ale niewielu tak naprawdę go słucha i słyszy. Grzegorz poprzez swoje dzieła stara się opowiedzieć nam o przesłaniach Ojca/Boga/Wszechbytu/Absolutu/Źródła, mniejsza o nazwę, chętnie mówi też o tym wprost, tak jak potrafi najlepiej, chociaż nie jest to zadanie łatwe, o czym doskonale wiedział już Konfucjusz, a czemu dał wyraz słynnym stwierdzeniem, że obraz wart jest tysiąca słów. Przekaz taki działa szybciej, precyzyjniej trafiając do odbiorcy poprzez jego indywidualne filtry, społeczne i kulturowe, uruchamiając wrażliwość, emocjonalność, odpamiętując symbole. Obrazy wchodzą w reakcję ze świadomością patrzącego i choć mogą być różnie przetwarzane, to ważne, jakie wzbudzają w nim uczucia. Można wtedy pójść głębiej i zbadać, o czym to jest dla niego w danym momencie.
Kosmologiczne dzieła Grzegorza ukazują nowe światy, nowe wartości, inne cywilizacje, przewyższające naszą w rozwoju. Wskazują kierunek dalszej ewolucji jako wyjście z ósemki – cyklu ponownych narodzin i śmierci, wykroczenie poza struktury wszelkich religii, by doświadczać siebie oraz swojej boskości w pełni, bez uwarunkowań, indoktrynacji. Autor zachęca do przyjrzenia się boskiej cząstce, zwanej bozonem Higgsa. W cyklu Ręka przypomina, że jesteśmy troistymi istotami świetlistymi złożonymi z Ducha, Ciała i Umysłu, że od nas zależy, czy świadomie uruchomimy w sobie energię Wszechbytu.

Chcąc wyróżnić tych, którzy poprzez swoją pracę, odważną działalność w mediach, wnoszą, jego zdaniem, szczególny wkład w poszerzanie świadomości ogółu, obdarowuje ich obrazami Ręki. Jest to też forma jego osobistego podziękowania za zaangażowanie w proces upubliczniania treści ważnych społecznie, nierzadko przeciwstawnych w stosunku do proponowanych przez system. Wśród dotąd wyróżnionych znaleźli się: Krzysztof Jackowski, Tomek Dąbrowski, Włodzimierz Dembowski – Paprodziad, Robert Bernatowicz, Redakcja Nieznanego Świata, Anna Głowacz. Lista nie jest zamknięta, z pewnością będą następni.
Dalsza treść jest płatna
Czytaj bez ograniczeń
Odblokuj treści(najczęściej zadawane pytania). Jeśli dokonałeś już doładowania, kliknij w przycisk „Wykup dostęp” i potwierdź odblokowanie artykułu.




