Istnieją tylko dwa dni w roku, w których nic nie może być zrobione. Jeden nazywamy wczoraj, a drugi jutro. Dzisiaj jest właściwy dzień, aby kochać, wierzyć i żyć w pełni.
Dalajlama
Kiedy dokładnie zaczyna się Nowy Rok? Na to z pozoru błahe pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Pierwsza na myśl przychodzi oczywiście wiosna, kojarzona z budzącą się do życia przyrodą, ciepłymi promieniami słońca, lekkimi podmuchami wiatru. Oto właśnie nadchodzi nowy cykl przemiany, od narodzin po śmierć. Tak było do czasu, kiedy w grę zaczęła wchodzić wielka polityka
Oto w II w. p.n.e. w Rzymie zepchnięto początek roku w sam środek zimy. Dlaczego? Z przyczyn praktycznych – wiosna dla Rzymian była czasem, kiedy ruszały prace w polu oraz kampanie wojenne. Po niewygodach zimy, w okolicach marca, trakty stawały się drożne i można było maszerować, by podbijać świat. Decyzje w sprawie rzeczonych wypraw pozostawały w gestii konsulów, których wybierano 1 marca, czyli na początku nowego roku. Aby wyprawa odniosła pożądany skutek, potrzebny był solidny plan, a jego omówienie wymagało czasu, co z kolei kolidowało z noworoczną obrzędowością. Zatem trzeba było pójść po rozum do głowy i coś z tym fantem zrobić. Najlepiej przesunąć termin. I tak zrobiono.
Od 153 r. p.n.e. za początek roku uznano 1 stycznia, a więc pierwszy dzień miesiąca dedykowanego Janusowi, bóstwu nomen omen, uznawanemu za pana wszelkich początków, transformacji i przejścia. Wystarczy spojrzeć na jego wizerunki – przedstawiano go z dwoma twarzami. Jedna kierowała swój wzrok w przeszłość, a druga wypatrywała tego, co dopiero ma nastąpić. Czy można było sobie wymarzyć lepsze wizualnie odniesienie dla tej granicznej chwili? Jak wiemy z lekcji historii, Cesarstwo Rzymskie nie trwało wiecznie. Wraz z jego upadkiem pogańskiego Janusa zastąpiono… Jezusem, którego symboliczne narodziny zaczęto obchodzić 25 grudnia. Początkowo było z tym niemałe zamieszanie. Porządek w datach zrobił dopiero papież Grzegorz XIII, który w 1582 r. za jednym zamachem zarządził nową rachubę czasu, wprowadzając kalendarz gregoriański i przywracając początek nowego roku na 1 stycznia.
Czas biegnie

Jak wszyscy wiemy, czas płynie nieubłaganie. Wielu z nas pragnie go zabić, lecz któż wie, jak go odtworzyć? Paradoksalnie, im dłużej żyjemy, tym bardziej nam go brakuje. Stworzyliśmy go sobie, by uporządkować życiowy chaos. Jeszcze kilkaset lat temu błędy w pomiarze czasu nie raz przyczyniły się do wielu tragedii i strat gospodarczych, nierzadko będących wynikiem wypadków morskich, którym ulegały statki handlowe. Dlaczego? Otóż szerokość geograficzną można było wyznaczyć stosunkowo łatwo, chociażby zadzierając głowę do góry i obserwując położenie Gwiazdy Polarnej nad horyzontem. Jednak wyznaczenie długości geograficznej zawsze wiązało się z koniecznością synchronizacji czasu na umownym południku zerowym, a czasem w miejscu obserwacji górowania Słońca lub innych ciał niebieskich. Tymczasem pomyłka co do 1 minuty w ustawieniu zegarów na statkach żeglugowych powodowała błąd wyznaczenia długości geograficznej przekładający się na 28 km w niskich szerokościach geograficznych*. Wystarczyło, by statek rozbił się o skały.



